Warning: include(/home/sw/ziembor/public_html/include/headtmpl.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /zmb/internet/index.php on line 7

Warning: include() [function.include]: Failed opening '/home/sw/ziembor/public_html/include/headtmpl.php' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php/pear5') in /zmb/internet/index.php on line 7
Ideologia społeczeństwa informacyjnego a INTERNET: Ziemek Borowski

wróć do Indeksu 

Ziemowit Borowski

Ideologia społeczeństwa
informacyjnego
a
Internet.




Prawda a Internet

    Prawda jest potężnym rozpuszczalnikiem. Jej nieugiętej mocy uległy kamienne mury. Internet jest jednym z najpotężniejszych nośników wolności. Nie dziwmy się, że niektóre rządy i organizacje obawiają się Internetu i jego możliwości ujawniania prawdy.

    Lecz siła Internetu podobna jest do siły miecza o dwóch ostrzach. Również i ona może jednakowo łatwo dostarczać i dezinformacji, i niepotwierdzonych opinii. Myślenie i bezmyślność współistnieją obok siebie w elektronicznym wszechświecie Internetu. Co musimy zrobić?

    Nie istnieją filtry elektroniczne, odsiewające prawdę od fikcji. Nie ma inteligentnego V-chipa, który oddzieli złoto od ołowiu. Mamy jedno, jedyne narzędzie: krytyczne myślenie. Ta prawda znajduje zastosowanie również do wszystkich innych środków komunikacji międzyludzkiej - nie tylko Internetu. Być może World Wide Web po prostu zmusza nas do tej konstatacji silniej, niż inne media. Mocne przeciwstawienie tego, co jest wartościowe, i tego, czego treść wartości żadnej ze sobą nie wiąże, zmusza nas do myślenia. Oto pojawia się okazja do tego, abyśmy wszyscy się kształcili. Naprawdę, musimy myśleć o tym, co widzimy, i co słyszymy. Musimy oceniać i selekcjonować. Musimy wybierać naszych przewodników. Cóż mogłoby być lepsza lekcja dla naszych dzieci, by przygotować je do nadejścia nowego stulecia zmian społecznych, ekonomicznych i technologicznych?

    Postanówmy: na progu nowego wieku będziemy uczyć nasze dzieci, by myślały głębiej o tym, co widza, i co słyszą. To, bardziej niż jakikolwiek filtr elektroniczny, zbuduje podstawy, na których może opierać się prawda.

    Vint Cerf



    W ciągu ostatniego roku głośno w prasie,   [01]   telewizji   [02]   o czymś co nazywa się siecią rozległą Internet. Ma to być wedle zapewnień jej entuzjastów nowe medium komunikacyjne, zastępujące telefon, telefax, telewizor, radio i gazety. Ma zmienić nasz sposób widzenia świata, dostępu do informacji, i co więcej ma umożliwić słabym finansowo, choć posiadającym odpowiednią wiedzę (równą niemal magicznej) osiągnięcie sukcesu ekonomicznego, finansowego dzięki zdobyciu nowych, niedostępnych, bądź właśnie powstających rynków znajdujących się teraz na wyciągnięcie ręki.

    Nieodparcie nasuwa się jednak pytanie: komu, czemu to służy i w jaki sposób?, lub inaczej jakie przesłanki ideologiczne kryją się za tym wzrostem popularności Internetu? Niektórzy badacze, zwłaszcza ci wywodzący się z kręgu futurystyki, nauk o komunikowaniu mówią o istniejącym obecnie stadium rozwoju cywilizacyjnego (zwłaszcza Stanów Zjednoczonych AP) jako o społeczeństwie informacyjnym, bogatym w informację itd. Inni, tacy jak Z. Bauman, raczej mówią o postmodernizmie, albo społeczeństwie post-przemysłowym (D. Bell). Nie wgłębiając się tutaj w dyskusje pojęciowe można stwierdzić, że rozmaite grona twierdzą, jakoby nastąpiła kolejna rewolucja cywilizacyjna, podobna do rewolucji neolitycznej albo przemysłowej. Rewolucja informacyjna.

    Tak więc podstawowym celem tej pracy jest próba odpowiedzi na pytanie: jak Internet wpisuje się we współczesne społeczeństwo i jego kulturę oraz jakie konsekwencje społeczne, cywilizacyjne i kulturowe niesie za sobą upowszechnienie WANów,   [03]   takich jak Bitnet/EARN, oparty na łączności modemowej FidoNET, FreeNet, czy Internet. Jest to problem potencjalnych zmian w sposobach komunikacji masowej, możliwego przekształcenia biernego konsumenta informacji w jej aktywnego poszukiwacza. Pojawia się również pytanie czy dostęp do sieci może stać się wyrazem czy też jedną z przyczyn nierówności społecznych, a także co ważniejsze, w sjaki sposób sieci rozległe zmienią nasz codzienne życie. Czy ułatwią je przez poszerzenie naszego dostępu do informacji, czy raczej na odwrót staną się jeszcze jednym źródłem rozrywki, zabawy. Oczywiście jest to, w przy maksymalistycznym podejściu, pytanie o wpływ wszelkiej techniki komputerowej na społeczeństwo, nie tylko tej działającej na styku telekomunikacji, lecz każdej technologii Uniwersalnej Maszyny Przetwarzającej Symbole. Lecz byłby to temat na osobną rozprawę. Poza tym na ten temat napisano już kilka istotnych prac, takich jak choćby Boltera Człowiek Turninga. Kultura Zachodu w epoce komputera.   [04]  

Społeczeństwo informacyjne: próby definicji.

    Wspomniałem już o istnieniu rozmaitych pojęć obrazujących stan cywilizacji w epoce po przemysłowej. Spośród wielu ,,informacyjnych" wizji społeczeństwa przyszłości takich jak choćby:     Klasyfikacja ta podobna jest choćby do koncepcji ,,trzeciej fali" Alvina Tofflera.   [08]   Przedstawiona przez nią charakterystyka jest uproszczona, i maksymalnie skondensowana. Podstawowym wyznacznikiem stanu społeczeństwa i zakwalifikowania go do określonej ,,epoki'' jest dominujący sektor gospodarki. W społeczeństwie informacyjnym dominuje III sektor czyli usługi. Przy czym ,,usługi'' są tutaj rozumiane jako wszystko co nie da się zaklasyfikować do rolnictwa (czy raczej przetwórstwa żywności), oraz przemysłu czyli produkcji dóbr materialnych. Np. w USA  w 1992 50% ogółu ludności była aktywna zawodowo (63% powyżej 15 lat.). Tylko 2.8% aktywnych zawodowo pracowało w rolnictwie, 18 w przemyśle (w 1980 24), zaś 35% (28) w usługach, 20% w handlu (pozostałe kategorie to transport i łączność 5%, budownictwo 6%, finanse 10%).   [09]   Jest więc to jakiś wyznacznik.

    Wg Groff pierwotną lokalizacją społeczeństw ery informacyjnej jest teren Pacyfiku, tak jak ery agrarnej Morze Śródziemne, czy ery industrialnej Ocean Atlantycki. Głównym źródłem potęgi stały się idee i informacje tworzone przez ludzi, czyniące z zasobów ludzkich najważniejszy zasób produkcyjny, zaś głównym produktem wiedza, technologia, w miejsce ziemi i żywności epoce rolniczej, i kapitału, maszyn oraz dóbr przetworzonych w epoce przemysłowej. W dziedzinie politycznej nastąpiła transformacja od zdecentralizowanego społeczeństwa klasowego sprzed rewolucji przemysłowej, poprzez centralnie sterowane, egalitarne prawnie, państwo narodowe z demokracją przedstawicielską do zdecentralizowanego i zarządzanego lokalnie, przy szerokich współ-zależnościach globalnych, państwa współczesnego. Jest to realizacja projektu społeczeństwa obywatelskiego, z jego oddolnymi incjatywami, istotną rolą mediów lokalnych, partycypacją różnego rodzaju samorządów w rządzeniu i planowaniu.

    Zmienić się ma również model kultury, stylu życia. Zatarciu ulegają tradycyjne przedziały miasto - wieś. Już w tej chwili nie można mówić o istnieniu wielkich miast w USA, raczej o okręgach metropolitalnych.   [10]   Dzięki technikom teleinformatycznym możliwy staje się tzw. tele-working, czyli praca z dala od siedziby pracodawcy, w domu, albo w podróży. Przez rozpowszechnienie technologii mikrokomputerowej zmienia się zapotrzebowanie ma różne zawody: np. przez powstanie elektronicznego składu publikacji (DTP) zmienia się rola zawodowa zecera. Zmienia się model rodziny. Industrialny wzór rodziny nuklearnej traci swą dominującą pozycję. Wzrasta odsetek kobiet pracujących zawodowo tak ze względów ekonomicznych jak i społecznych (emancypacja - praca jako istotna część partycypacji w porządku społecznym). Gwałtownie zmienia się struktura wieku ludności. Od krótkiego okresu życia, i liczebnej dominacji ludzi młodych oraz dodatniego przyrostu naturalnego w wielu krajach mającego charakter eksplozji demograficznej (spowodowanej spadkiem śmiertelności z powodu chorób, a zwłaszcza epidemii oraz brakiem reakcji kultury na ten fakt (tj. nadal obowiązywał model rodziny z kilkoma dziećmi - zwł. w tzw. Trzecim Świecie gdzie dzieci wg terminologii G. Beckera były zasobem ekonomicznym)) do sytuacji obecnej gdy w wielu krajach Europy Zachodniej występuje ujemny przyrost naturalny (ponoć również w Polsce).   [11]  

    Zmianom ulega również gospodarka. Kończy się era fordyzmu, czyli produkcji masowej, zestandaryzowanej. Osiągnięcie sukcesu rynkowego zależy od elastyczności produkcji, oferowaniu stosunkowo krótkich serii zindywidualizowanych wyrobów. Rozwija się coś co można by nazwać rynkiem globalnym. Wobec rozwoju technik transportu możliwy stał się eksport tańszych produktów z oddalonych geograficznie części świata (np. z Chin czy z USA). Powstają i rozwijają się międzynarodowe korporacje takie jak Unilever, Procte&Gamble, ABB. Produkcję można ulokować w każdym miejscu na świecie, jedyne wymagania to tania, kwalifikowana siła robocza, istnienie lokalnych rynków zbytu, możliwości transportowe (tj. lotnisko do dwóch godzin jazdy) oraz dostęp do infrastruktury telekomunikacyjnej. Tak jak zarządzanie stworzyło korporacje epoki przemysłowej,   [12]   tak teraz nowoczesne technologie, automatyzacja produkcji, wzrost zapotrzebowania na wysoko kwalifikowaną siłę roboczą powoduje zmiany w stylu zarządzania. Odchodzi się od tayloryzmu, hierarchii urzędniczej, nadzoru bezpośredniego. Istotniejsze jest budowanie konsensu wokół firmy, motywowanie pracowników do pracy na rzecz ,,dobra wspólnego''. Zmienia się istota konfliktu przemysłowego. Nie jest to już spór na osi robotnicy (związki zawodowe) a właściciele (menażerowie). Następuje zmniejszenie liczebności związków zawodowych, powodowane m.in. przez zmniejszenie zatrudnienia na stanowiskach robotniczych. Upowszechnia się ruch na rzecz własności pracowniczej (ESOP) umożliwiający partycypację robotników w zarządzaniu firmą.

    Rewolucja informacyjna z jednej strony decentralizuje społeczeństwa oraz instytucje w różnych krajach, z drugiej wytwarza globalne więzi i czyni nas coraz bardziej wzajemnie zależnymi   [13]   . Jest to powtórzenie tego co McLuhan powiedział ponad dwadzieścia lat temu: przez rozwój telekomunikacji (w tym techniki telewizyjnej i radiowej) świat staje się globalną wioską. Autorka twierdzi, że w miejsce ,,nowoczesnej'' kultury narodowej weszła kultura globalna, z dominacją Ameryki i zarazem silny jest nurt tożsamości lokalnej, regionalnej, etnicznej. Przestaje istnieć ,,kultura narodowa'', będąca gruntem porozumienia ludzi posługujących się jednym językiem. Następuje homogenizacja treści kultur wysokich, ich przekształcenie w postmodernistyczną grę symboli.

    Tak jak rozwój możliwości komunikacyjnych: kolei, powszechnej motoryzacji spowodował zniknięcie tradycyjne edukacji, opartej początkowo na przekazie ustnym, potem na sieci szkół wiejskich, tak rewolucja informacyjna powoduje przekształcenie edukacji masowej w edukację nadzorowaną lokalnie, i dostosowaną do lokalnych rynków pracy. Przy czym w miejsce powszechnej w latach 1950 ,,dyplomomaii" znaczące stają nie uprawnienia, świadectwa a rzeczywiste umiejętności i gotowość do stałego podnoszenia kwalifikacji - coś co można by nazwać edukacją permanentną.

    Oczywiście przedstawione powyżej tezy są w części istniejącymi już faktami, inne przybierają postać zarysowujących się trendów, zaś część to jedynie projekty, postulaty. Przy czym ogólną cechą ery informacyjnej jest przeciążenie, eksplozja informacyjna przy braku odpowiednich struktur wiedzy, umiejętności.

    Coraz bardziej staje się widoczne, że źródłem bogactwa narodów, i na odwrót ubóstwa staje się kultura   [14]   , oraz wiedza i umiejętności społeczeństwa jako całości. Tofflerowie twierdzą w swojej książce BUDOWA NOWEJ CYWILIZACJI. Polityka trzeciej fali. , że wiedza staje się istotnym substytutem bogactw naturalnych kapitału   [15]   . Przy czym coraz istotniejsze staje się coś co w slangu ,,informatyków'', futurologów nazywa się B+R, czyli działy badawczo rozwojowe, aplikacja badań podstawowych na zastosowania komercyjne. Obecnie od momentu stworzenia wynalazku do jego zastosowania nie mija często i rok   [16]   .

    W ten, nakreślony bardzo szkicowo, ,,krajobraz społeczeństwa informacyjnego'' doskonale wpisuje się Internet jako nowe medium komunikacyjne.

   

Co to jest Internet?

    Eksperci związani z jedną z najbardziej wpływowych ,,w sieci" instytucji Internet Engering Task Force opisują Internet jako:     Powyższa definicja wyśmienicie pokazuje postrzeganie Internetu wśród jego użytkowników. Nie tylko sieć, ale i społeczność. Wspólnota ludzi korzystających z sieci. Niezależnie od tego czy rzeczywiście istnieją podstawy do takiego uroszczenia warte jest więc przyjrzenie się powstającej / istniejącej grupie społecznej / zbiorowości statystycznej.

Techniczne aspekty funkcjonowania Internetu.

    Podstawową usługą Internetu jest dostęp do poczty elektronicznej. Umożliwia ona wymianę korespondencji pomiędzy dowolnymi użytkownikami sieci jeśli tylko ich komputery mają, choćby okresowo dostęp do sieci. Jest jedną z najbardziej pewnych metod przekazania informacji, zwłaszcza jeśli zażąda się, aby nadawca został poinformowany o otwarciu listu przez odbiorcę i jeśli stosuje się szyfrowanie za pomocą klucza publicznego wystarczająco zabezpiecza wymóg tajności korespondencji. Gdy zdamy sobie sprawę jak niedawno sieć została uznana za przydatne narzędzi komunikacyjne, nie tylko rozszerzenie możliwości komputerów o wspólne korzystanie z drukarek... Szokiem staje się propozycja znanej z wizjonerskich pomysłów RAND Corporation powszechnego dostępu do poczty elektronicznej,   [18]   jako nowego medium informacyjnego służącego rozwojowi gospodarczemu, demokracji. I to w kraju gdzie 14.5%   [19]   ludzi znajduje się poniżej, stosunkowo liberalnie wyznaczanej, linii ubóstwa.

    Kolejną wg popularności usługą jest World Wide Web (WWW),   [20]   czwarte, obok prasy, radia i telewizji, medium informacyjne - sieć wzajemnie powiązanych ze sobą serwerów informacji. Multimedialna zawartość dokumentów: tekst, ilustracje, dźwięk, wideo, trójwymiarowe animacje, w powiązaniu z prostota obsługi (,,przeglądarki'' dokumentów), zadecydowała o niezwykle szybkim rozpowszechnieniu się tych serwisów. WWW pozwala nie tylko na przeglądanie światowych zasobów informacji, ale również na publikowanie własnych materiałów promocyjnych, reklam, cenników i banków danych. Wyparł zresztą podobną w swej koncepcji usługę - gopher - tyle, że opartą o istniejące na komputerach katalogi. Dosyć kontrowersyjną częścią sieci jest tzw. IRC   [21]   (Internet Relay Chat) tańszy, tekstowy odpowiednik telefonicznych party line - początkowo projektowany dla przeprowadzania rozmaitych konferencji i innych wirtualnych spotkań w czasie rzeczywistym, stanowiąca przedmiot zainteresowania stosunkowo wąskiej grupy, żeby nie powiedzieć subkultury, z całym typowym dla wszelkich alternatywnych wzorów zachowania ceremoniałem, hermetycznością. Listy dyskusyjne (dystrybuowane przy pomocy e-mail, i wymagające zadeklarowania swojej chęci uczestniczenia w dyskusji) oraz Usenet (czyli rozprowadzane globalnie listy pogrupowane wg tematów dostępne na tzw. serwerach dla każdego z użytkowników sieci, w każdej chwili).

    Nie będzie przesadą stwierdzenie, że cały szum wokół Internetu spowodowany jest rewolucją mikroelektroniczną i pozostającym z nią w ścisłym związku rozwojem systemów operacyjnych używających GUI (Graphic User Interface) oraz wykorzystaniem pomysłu hypertekstu czyli odpowiednio sformatowanych dokumentów, będących w stanie kierować do innych dokumentów. W ten sposób może zostać stworzona sieć odnośników, wzajemnie powiązanych dokumentów, programów. Zaś środowiska graficzne takie jak X-Windows (Unix), czy Microsoft Windows 3.1, 95 lub MacIntosh System 7.0 umożliwiły powiązanie w jednolitym dokumencie grafiki i tekstu. Dzięki istnieniu dedykowanych World Wide Web przeglądarek: takich jak Netscape Navigator i NCSA Mosaic   [22]   posiadających wbudowaną obsługę pozostałych usług takich jak gopher, Usenet, poczta elektroniczna, FTP, telnet oraz rozmaite własne rozszerzenia, można powiedzieć, że WWW zawłaszczyła prawie cała ,,cyberprzestrzeń''. Co prawda nadal wielu użytkowników używa dedykowanych narzędzi, lecz w miarę powiększania się sieci, czyli przybywania ,,normalnych'', nie związanych z informatyką użytkowników nastąpi dalsza integracja narzędzi w ,,kombajny'' mieszczące w sobie wszystkie potrzebne usługi, tak jak się stało z np. edytorami tekstu.

Krótka historia sieci   [23]  

    Początki sieci rozległych sięgają roku 1957 kiedy to ARPA czyli część Departamentu Obrony USA, w odpowiedzi na wystrzelenie przez ZSRS sputnika, zaczęła rozwój programu kosmicznego oraz współpracę ze środowiskiem naukowym nad wykorzystaniem zaawansowanych technologii w zastosowaniach wojskowych. Od tego czasu, do mniej więcej 1990 roku sieć była wykorzystywana przede wszystkim przez US Army oraz środowiska naukowe. Pierwszą siecią działającą pod nadzorem ARPA powstała w 1969 r. i używała m.in. komputerów z pamięcią 12 kilobajtów. Wtedy też powstały pierwsze protokoły przesyłania poczty elektronicznej. W 1971 r. było już 12 węzłów sieci, zaś w 1973 sieć pojawiła się poza granicami USA, powstały pierwsze łącza międzynarodowe (Anglia - Norwegia). W 1972 powstała specyfikacja podstawowej usługi w sieci: Telnet umożliwiającej pracę w trybie interakcyjnym na obcym, podłączonym do sieci komputerem, w 1973 FTP umożliwiająca transfer plików pomiędzy odległymi komputerami. Wtedy też powstaje pierwsze nie-wojskowe (komercyjne) zastosowanie sieci pomiędzy ARPANETem jak to nazwano sieć tworzoną pod patronatem Departamentu Obrony USA a BNN. W 1976 roku królowa Anglii, Elżbieta wysłała oficjalnie jeden z pierwszych listów elektronicznych. (pomiędzy 1971 a 78 elektroniczna poczta funkcjonowała raczej jako egzotyczne zjawisko - dostęp do listów istniał jedynie poprzez wydrukowanie ich. Wtedy też powstała w AT&T Bell Lab pierwsza wersja systemu operacyjnego UNIX i protokołu UUCP (Unix-to-Unix CoPy)). W 1977 roku powstała pierwsza lista dyskusyjna (THEORYNET na Uniwersytecie w Wisconsin skupiająca naukowców computer science). W 1979 powstają pierwsze grupy dyskusyjne USENETU (jedynie net.*) dziś podstawowego, obok działających w oparciu o e-mail list dyskusyjnych medium wymiany informacji pomiędzy zainteresowanymi podobnymi tematami użytkownikami sieci. W przeciwieństwie jednak do nich USENET udostępnia artykuły nie za pomocą e-maila, a bezpośredniego dostępu do składującego je komputera. Wczesne lata 1980 to początki konkurencyjnych wobec Internetu sieci: Bitnetu (Becouse It`s Time To Net) potem wzbogaconego o europejską odnogę (EARN - 1983), francuskiego Minitela, który rozrósł się z prostego systemu dostarczającego informacji o numerach telefonicznych do wymiarów całkiem poważnego sytemu oferującego nie tylko taryfy, rozkłady jazdy, ale i rozrywkę i np. zakupy (rzeczy w Internecie przez najbliższy czas nieosiągalne, zwłaszcza ta pierwsza), czy FidoNET - fenomen amatorskiej sieci opartej na publicznej telefonii. Przy czym w tej chwili zostały zepchnięte na margines. W 1982 roku oficjalnym standardem stał się, obowiązujący do dziś standard TCP/IP. Wówczas powstaje pierwsza z przytoczonych powyżej definicji Internetu: sieci opartej na TCP/IP. Warto tutaj zwrócić uwagę na trwałe zaangażowanie niektórych instytucji w rozwój sieci. Jedną z nich był University of Wisconsin, gdzie powstały pierwsze wersje name serverów (DNS), oficjalnie wprowadzone specyfikacja z 1984 r., zamieniających umowne nazwy, oparte na systemie domen (.edu, .com itd.) na trzydziesto-dwu bitowe numery komputerów w strukturze sieci (4*8 bitów więc sieć Internet, przy obecnej architekturze może składać się co najwyżej z 16 581 375 komputerów połączonych bezpośrednio). Inną z instytucji na trwale kojarzonych z siecią jest Uniwersytet w Berkeley, rozwijający system operacyjny UNIX.

    Lata 1987-89 to lawinowy wzrost sieci: z 10,000 hostów w Internecie i 1,000 w Bitnet / EARN przez 60 tysięcy w listopadzie 1988 do ponad 100 tys. w 1989 r. Wiązało się to m.in. z przyłączeniem do Internetu niezależnych sieci typu CERFnet (California Education and Research Federation network) FreeNet (zarządzany przez Society for Public Access Computing), serwisy komercyjne takie jak Merit Network, MCI. Powstają wyspecjalizowane w zarządzaniu Internetem instytucje: CERT (Computer Emergency Response Team) odpowiadający za bezpieczeństwo i edukację w tym zakresie, RIPE (administrujący europejskimi domenami sieci), Internet Engineering Task Force (grupa zajmująca się proponowaniem i analizą obowiązujących standardów). Na początku 1990 r. powołana zostaje do życia Electronic Frontier Foundation (EFF); organizacja non-profit broniąca wolności obywatelskich, prawa do prywatności, wolności wypowiedzi oraz dostępu do zasobów i informacji dostępnych w sieci.   [24]   Lawinowo zaczęły powstawać protokoły, usługi będące w tej chwili podstawą działania sieci: WAIS (Wide Area Information Servers), umożliwiający przeszukiwanie baz tekstowych gromadzonych w sieci, gopher (aplikacja oparta na architekturze klient serwer i strukturze jawnie określanych katalogów zawierających pliki rozmaitego rodzaju. Kolejnym z wprowadzonych na w 1991 r. protokołów, a będących dzisiaj fundamentem działania sieci była, stworzona w CERN w Genewie. ,,Światowa Pajęczyna'' czyli World Wide Web, hypertekstowy system kodowania informacji, mający identyczne cele jak gopher: transport plików. Początkowo (jeszcze w wersji tekstowej) mogły być wyświetlane jedynie teksty (tak normalne pliki tekstowe jak i te zakodowane w standardzie html ). Dwa lata później wchodzi do użycia pierwsza graficzna wersja przeglądarki WWW: NSCA Mosaic, przebojem zdobywająca sieć. Program ten, od samego początku, dla zastosowań nie komercyjnych jest rozprowadzany bezpłatnie. Jeszcze jednym standardem zrealizowanym technicznie na początku lat 1990 był algorytm szyfrowania danych z użyciem klucza publicznego (PGP Pretty Good Private).  Zresztą autor programu spotkał się z próbą ograniczenia jego dystrybucji jedynie do terenu USA, (ograniczenia COCOM, itd). Zakaz obowiązuje do tej pory, a PGP używa się na całym świecie: pokazuje to wyśmienicie globalność Internetu, jaki i niemożność jego ograniczenia (poza fizycznym odcięciem obcych).

    Prawdziwa eksplozja Internetu następuje jednak w 1992 i 93 r. Na początku 92 r. liczba hostów przekracza 1,000,000. Powstają kolejne organizacje zarządzające Internetem takie jak choćby Internet Society, czy InterNIC (zarządzający przydzielaniem domen i adresów). Do sieci są podłączane coraz to nowe prestiżowe instytucje: Bank Światowy, Biały Dom, Kongres USA, rządy Kanady, Japonii, Wielkiej Brytanii, a także Polski (za czasów premiera Pawlaka), Komisja Europejska ONZ i inne. Towarzyszy temu wzrost zainteresowania prasy, TV, Internetem. Dzięki temu rozpoczyna się intensywny rozwój komercyjnej domeny Internetu. Pojawiają się komercyjne rozgłośnie ,,internetowe'' (RT-FM z Las Vegas), pierwsze sklepy (dostępne via WWW albo przez składanie zamówień e-mailem). Pojawiają się pomysły, by uczynić z sieci medium reklamowe. Przy czym o ile istniała już reklama pasywna (np. firmowe serwery WWW, czy też sponsoring popularnych akcji, usług takich jak choćby największy katalog tematyczny Yahoo S.A). pojawił się pomysł na reklamę równie agresywną jak junk-mail: firma prawnicza Canter & Siegel   [25]   wysłała swoją ofertę na adres większości grup Usenetu, oraz list dyskusyjnych. Spotkało się ostrą reakcją środowiska sieciowego - doprowadzono do pozbawiania firmy dostępu do sieci, rozpoczęto prace nad mechanizmami zapobiegania wysyłania tej samej wiadomości do wielu grup dystrybucyjnych ("spam"). Pojawiły się pierwsze usługi bankowe świadczone w sieci przez m.in. The First Virtual Internet Payment System ( http://www.fv.com ), czy też Security First Network Bank ( http://www.sfnb.com ) z Atlanty. Do sieci trafiają nie tylko instytucje rządowe i ,,przemysł'' ale również rozmaite organizacje społeczne, fundacje (np. fundacja Sorosa), czy Kościół katolicki (np. Stolica Apostolska to http://www.vatican.va). W 1995 r. sieć stała się niemal wydarzeniem roku. A zwłaszcza jej wzrost. Z 2 mln. 217 tys. komputerów pracujących w Internecie w początkach 1994 r. nastąpił wzrost do 9,5 miliona w styczniu 96 r. łącząc około ćwierć domen tj. instytucji mających bezpośredni dostęp do sieci (widoczny w adresie sieciowym np. podkreślona (pogrubiona) końcówka http://www. uw.edu.pl jest właśnie częścią domenową tego adresu). Podobny rozrost sieci można zauważyć także w aspekcie geograficznym. Przy zachowaniu absolutnego prymatu Ameryki, liczba państw w których dostępny jest ,,czysty'' Internet wzrosła z 31 w 1991 r. do 96 w końcu 1995. roku. Poza tym istnieją sieci ,,stowarzyszone'' z Internetem: likwidowany z końcem 1997   [26]   roku BITNET / EARN, (47 krajów), sieć działająca w oparciu o pierwotny protokół ARPAnetu UUCP - 144 krajów, czy też amatorski FidoNET w 99 krajach. Nawet silne, ,,tradycyjne'' sieci teleinformatyczne takie jak Compuserve, America Online, czy Prodigy zaczęły oferować dostęp do Internetu. Sieciowym przebojem roku stało się oprogramowanie firmy Netscape (przede wszystkim jej przeglądarka dla WWW - Navigator). Zresztą firma okazała się czarnym koniem Wall Street - notowania jej akcji wielokrotnie przekroczyły cenę nominalną pomimo tego, że w roku poprzednim przynosiła straty. Zresztą rok 95 i 96 pokazują jakie usługi liczą się w Internecie: odpadły archaiczny gopher, WAIS zniknął z pola widzenia wobec powstających narzędzi przeszukujących WWW takich jak Yahoo, Magellan, czy rewelacyjna AltaVista wyszukujących w ułamkach sekund wg słów kluczowych dokumenty spośród wszystkich opublikowanych w sieci. Na placu boju pozostały WWW (z jej rozmaitymi rozszerzeniami typu JAVA - obiektowy język programowania, VRML - język opisu obiektów trójwymiarowych), USENET oraz tradycyjna poczta elektroniczna. Pewną rolę odgrywa jeszcze FTP (protokół przesyłania plików - lecz w gruncie rzeczy jest on już podsystemem WWW), oraz istniejąca gdzieś na obrzeżach sieci IRC.

    Z przedstawionego powyżej opisu sieci wynika, że sieć rozwijana była przede wszystkim przez ośrodki naukowe, z publicznych pieniędzy. Dopiero ostatnie lata - to wyjście na szersze wody, komercjalizacja sieci, możliwości dostępu do niej dla ludzi spoza środowiska akademickiego i rządowego. Zaś jej istnienie w stosunkowo wąskim, i stosunkowo mało agresywnym środowisku naukowym spowodowała, że istniejące protokoły nie zapewniają dwóch, istotnych przy masowym korzystaniu z sieci, rzeczy: bezpieczeństwa i przede wszystkim tajności przesyłanych danych, oraz mechanizmów rozliczania ruchu generowanego przez poszczególnych użytkowników w sieci (zabezpieczonych przed przekłamaniami i ingerencją osób z zewnątrz). Przy obowiązujących w tej chwili rozwiązaniach technicznych można łatwo wysyłając pocztę podszywać się pod kogoś, trochę trudniej jest przechwytywać listy nadchodzące do kogoś, czy zmieniać uprawnienia użytkowników, lub dane umieszczone przez kogoś. Lecz jest to możliwe. Trwają w tej chwili intensywne prace (w ramach bardzo szerokiej koalicji: od firm zajmujących się rozliczaniem kart kredytowych takich jak MasterCard, czy VISA, do producentów aplikacji bankowych, oprogramowania sieciowego i systemowego) nad stworzeniem Secure Electronic Transaction.   [27]   Pojawiły się już pierwsze elektroniczne pieniądze (anonimowe, posiadające własny numer itd.), emitowane przez Deutsche Bundesbank, czy fiński oddział EuroNetu (oparte o kodowanie przy pomocy technologii klucza publicznego (patrz wcześniej)  ) Kwestie finansowania Internetu, bezpieczeństwa przesyłania danych oraz, walka z coraz liczniejszymi,   [28]   i coraz łatwiejszymi (dzięki istniejącej w środowisku hackerskim sieci wymiany informacji) włamaniami do systemów komputerowych są w tej chwili podstawowym wyzwaniem technicznym dla Internetu.

    Internet, jak już wcześniej, wspomniałem jest definiowany również jako społeczność, wspólnota ludzi używających i rozwijających sieć. W pierwszej chwili brzmi to absurdalnie: na podstawie używania jakiegoś urządzenia wyodrębniać grupę społeczną, wspólnotę!? To tak jakby mówić o wspólnocie użytkujących telefony, czy też kierowców samochodów. Być może. Lecz gdyby spojrzeć na Internet jako na medium komunikacyjne umożliwiające nie tylko komunikację jeden do wszystkich (tak jak jest to w TV i w prasie), ale i każdego z każdym (poczta elektroniczna) czy też tworzenia grup zainteresowanych daną problematyką w USENET, listy dyskusyjne, czy łatwość publikacji dokumentów w WWW (jeden do wielu).

    Rzeczywiście, jeśli przyjąć, że podstawowym spoiwem społeczeństwa, grup społecznych jest komunikowanie się to uczestnictwo, działalność w globalnej sieci staje się może stać się uczestnictwem w ,,życiu społecznym". Zaś z powodu braku istnienia barier międzynarodowych w tej sieci, niemożności zastosowania cenzury (choćby z powodu ilości przepływających materiałów, wypowiedzi),   [29]   jest to jedna z nielicznych ,,agor'', pozwalających każdemu, niezależnie od wieku, płci, koloru skóry na wyrażenie swoich poglądów, wypowiedzenie swojej opowieści. Oczywiście mówienie o sieci jako o wspólnocie może przypominać coś co Zygmunt Bauman nazwał ,,nowoplemiennością": uporczywe poszukiwanie wspólnoty, jakiego stałego punktu, grupy odniesienia, jako alternatywy dla domu wariatów. Pojawia się problem trafności szukania integracji, więzi i poczucia bezpieczeństwa jednym z najszybciej ewoluujących systemów społecznych na świecie, czegoś co wręcz mogłoby być synonimem przygodności. Przygodność tę potęguje, tradycyjnie już wiązany z ,,nowymi mediami'', problem niwelacji przestrzeni, delokalizacji i dematerializacji,   [30]   nierealności odległości. Oraz nierealność sytuacji komunikacyjnej: jeśli dochodzi do bezpośredniej interakcji to jedynie przy pomocy pisma, nie mowy. Bardzo ładnie podsumował tę sytuację Neil Postman:   [31]   jeśli ma nastąpić kontakt to oczekuję, że ta druga osoba będzie znajdowała się przynajmniej w tym samym pokoju.

    Internet jako źródło informacji jest narzędziem kłopotliwym. Wbrew temu co mówią reklamówki sieci,   [32]   uzyskanie wiarygodnej, aktualnej informacji na żądany temat (nie dotyczący tematów bezpośrednio związanych z siecią, i w ramach sieci rozwijanych takich jak choćby system operacyjny Linux, lub specyfikacje języka składu dokumentów html ) jest trudne, czasochłonne, a zazwyczaj również kosztowne: za każdą wartościową wiadomość tak naprawdę trzeba słono zapłacić, zaś sieć może być co najwyżej medium przesyłowym, (o ile rzecz jasna nie taniej byłoby użyć do tego celu normalnej poczty, czy też jakiejś firmy kurierskiej). Wiąże się to z kolejnym problemem, choć dla niektórych jest to zaleta: autotematycznością Internetu: jest to w dalszym ciągu środek przekazu zdominowany przez ludzi związanych z techniką komputerową. Brakuje ludzi gotowych publikować nie tylko w czasopismach naukowych, ale również w sieci. Brakuje pomysłów jak wykorzystać sieć, jak uczynić z niej kolejne narzędzie pracy. Nie doczekamy w najbliższym czasie sytuacji, że z sieci będzie można czerpać informacje przydatne w codziennym, nie-komputerowym życiu. Nie zastąpi nam gazet, czasopism, także naukowych, a zwłaszcza książek, niezależnie od tego jak wielki procent z klasyki, i bieżącej produkcji wydawniczej zostanie przekształcone na format elektroniczny (np. w ramach Virtual Library, rozwijanej przez W3 Consorcium, lub tzw. Projektu Gutenberg   [33]   zakładającego stworzenie angielskojęzycznej biblioteki dostępnej przez Internet). Papier jest technologią zbyt uniwersalną, jak na razie relatywnie najtańszą i publicznie dostępną. Jednym z lekarstw na szum informacyjny wytwarzany w sieci jest istnienie katalogów, rozmaitych narzędzi wyszukiwawczych, blokad, nie pozwalających na dostęp do kontrowersyjnych, ,,niepotrzebnych'' dostęp miejsc w sieci. Raptem okazuje się, że to ,,społeczeństwo bez granic'' jest równie ograniczane, blokowane w swoim rozwoju jak to realne. Już dzisiaj widać próby nałożenia cenzury na sieć, włączenia tego ,,alternatywnego świata on-line'' w struktury ,,normalnego'' świata. Dobrym przykładem jest tzw. poprawka Exona  do uchwalonej w grudniu 1995 roku, a podpisanej w lutym `96. ,,ustawy o przywoitości w telekomunikacji'' - oficjalnie Communication Decency Act (zakładająca karanie osób (i ich operatorów), za publikowanie w Internecie treści obraźliwych i ,,pornograficznych"). Środowisko sieciowe odpowiedziało na nią masowymi protestami, następnie wytaczaniem procesów o uznanie jej za sprzeczną z pierwszą poprawką do konstytucji gwarantującą swobodę wypowiedzi.   [34]  

    Sieć jest, przy spełnieniu pewnych założeń technologicznych, wyśmienitą platformą zbierania wszelkiego rodzaju danych marketingowych, przy wszystkich zastrzeżeniach formułowanych przez metodologów, a dotyczących trudności przy kontroli reprezentatywności prowadzonych badań. Z jednej strony istnieją odpowiednie narzędzia do konstruowania interaktywnych kwestionariuszy, wypełnianych przez respondentów, umieszczanych najlepiej na drodze do ciekawych reklamowanych zasobów (jest to jak na razie melodia przyszłości, z racji braku bezpiecznych metod opłat za towary w sieci - wśród potencjalnych klientów . Z drugiej strony, już teraz, można badać przez obserwację. Serwery WWW, najczęściej ze względów bezpieczeństwa, prowadzą rejestrację połączeń. Stąd już tylko krok do tego by analizować zachowania gusty poszczególnych osób. Wystarczy jeszcze skłonić użytkowników do wysyłania listów, z zapytaniami, potwierdzeniem pobrania danych itd. Następnie można sprawdzić kto jest kto na postawie rozmaitych list adresowych, spisów uczestników i archiwów list dyskusyjnych itd. A potem... skrzynkę pocztową może zalać fala ofert: co prawda na interesujące tematy... ale nie zamawianych. I tak lepiej niż w wypadku, gdy listy w których się uczestniczy zostaje zalana jakimiś ,,spamerskimi'' listami od firm oferujących: tańsze połączenia międzynarodowe połączenia telefoniczne, używane samochody sprowadzane z USA, itp., itd. A to dlatego, że sieć posiada rozmaitego rodzaju spisy inwentarzowe, dostępne niemal w formie komercyjnej, zawierające np. spisy list dyskusyjnych (po wydaniu komendy LISTSERV@LISTSERV.NET LIST GLOBAL), czy też spisy użytkowników danego węzła, komputera dostępne przy pomocy komendy finger @nazwa.komputera.nazwa.domeny. Komercjalizacja sieci jest zjawiskiem nieuniknionym. Niektóre szacunki mówią o około pięćdziesięciu milionów ludzi korzystających z Internetu   [35]   , w tym 37 milionów (17% populacji) na terenie USA i Kanady   [36]   . Choć zdaje się, że ponad dla 13 milionów z nich był to kontakt przejściowy. Komercjalizacja i ,,prywatyzacja WWW'' jest tym bardziej prawdopodobna, że użytkownicy sieci są, z komercyjnego punktu widzenia jednym z bardziej atrakcyjnych segmentów rynku: mediana rocznych dochodów ich gospodarstw wynosi około 40.000$   [37]   dolarów przy medianie dochodów w USA 32.246$   [38]   . Podobnie przedstawia się kwestia ,,parametrów'' demograficznych (mowa o USA): np. 93 % użytkowników sieci posiada wykształcenie co najmniej na poziomie college`u (przy 45% populacji powyżej dwudziestu pięciu lat), zaś dominującą grupę wiekowa stanowią ludzie w wieku od 26 do trzydziestu lat (22.6%), potem 22 - 25 (16%) a więc potencjalnie najlepsi klienci. Przy czym są to przede wszystkim mężczyźni   [39]   w większości używający Internetu do celów zawodowych (63% całości). Podobne badania w Polsce prowadził na zlecenie NASK RUN - ich wyników w całości nie opublikowano   [40]   . Dostępne są tylko wyniki ,,survey`u'' robionego przez zespół polskojęzycznego serwisu WOW! WEBcraft corp. jednakże całkowicie niereprezentatywne   [41]   . Oczywiście, znaczą cześć, przeprowadzanych w sieci sondaży, badań należy traktować z przymrużeniem oka. Z jednej strony służą one przede wszystkim nakręceniu kolejnego ,,boomu internetowego'' ( jak to tylu ludzi jest podłączonych do sieci?! A ja nie? Przecież cała tylu ludzi, pięćdziesiąt milionów, toż to więcej niż Polaków na świecie nie może się mylić!!! ), z drugiej bardzo rzadko są one robione zgodnie z zasadami sztuki.

    Internet stanowi zresztą okazję dla wszystkich gromadzących i sprzedających wszelkiego rodzaju dane: o sytuacji kredytowej, finansowej tak osób fizycznych jak i prawnych, o adresach ludzi podatnych na ,,junk-mailowe'' ogłoszenia o wielkiej wygranej. itp. itd. Zgromadzenie wielkiej ilości danych na nasz temat, umożliwiających dokładną identyfikację i kontrolę naszych poczynań, nawet w wypadku gdy z sieci nie korzystamy, a używamy jedynie takich ,,zwykłych'' rzeczy jak karty kredytowe lub rabatowe, zamawiamy pizzę przez telefon.... jest łatwe. Większość z tych czynności rejestrowana jest przez komputery, lub inne maszyny. Od tego już niedaleki krok do ,,Wielkiego Brata'' z 1984 Orwella.

    Front krytyki wobec Internetu jest szeroki. Od Stanisława Lema   [42]   który krytykuje sieć za całkowitą dominację angielskiego oraz fakt, że jest to przede wszystkim narzędzie rozrywki nie rozwoju wiedzy, poprzez konsekwencje ,,potopu informacyjnego'' prowadzące do powstawania sieci prywatnych, wydzielonych z publicznych kanałów, do przestępczego oblicza komputerów   [43]   i ,,computer crimes". Dochodzi do tego jeszcze łatwość ,,kontroli" gustów i zainteresowań użytkowników - i już rejestr wad sieci wystarcza by bić na alarm. Poprzez Boba Metacafle mówiącego o niesamowitej labilności, niestabilności zasobów Internetu, które ewoluują w tempie zawrotnym, przy czym bardzo wielu komercyjnych dostarczycieli informacji zrezygnowało z umieszczenia swoich zasobów, i utrzymywania, a zwłaszcza aktualizowania serwisów WWW   [44]   , z powodu nieopłacalności, czy też inaczej braku obserwowalnych korzyści wynikających z obecności w sieci, oraz o barierach rozwoju wobec potencjalnej ,,wojny'' z telekomunikacyjnymi monopolistami oraz kłopotami z dalszym finansowaniem rozwoju technologii. Aż do senatora Exona który po obejrzeniu w TV sensacyjnego reportażu o pornografii dziecięcej w sieci dostrzegł w niej narzędzi szatana i rozpoczął swą świętą krucjatę (patrz wcześniej) 

    Podsumowując: rok ubiegły był dla Internetu rokiem najbardziej dynamicznego rozwoju. Powstały nowe narzędzia ułatwiające poruszanie się po nim. Wzrasta lawinowo liczba jego użytkowników. A zarazem pogłębia się chaos informacyjny: coraz więcej materiałów publikowanych jest w sieci. Spełniła się nawet przepowiednia Lema z Wizji lokalnej   [45]   dotycząca komputerów śledzących informacje. Brakuje już tylko komputerów śledzących wyszukiwanie informacji (czwartego, piątego i dalszych rzędów). Przy problemem również jest to czy treści czerpane z Internetu są tylko czystymi danymi które nie tylko trzeba jeszcze interpretować ale również przetworzyć je na informacje (nadać niespójnym nic nie znaczącym ciągom liczb, liter konkretne, kulturowo zlokalizowane znaczenie).

    Pomimo przedstawionych powyżej bolączek, kłopotów technicznych Internet jawi się menażerom, politykom i innym ,,przewodnikom ludzkości'' jako droga do urzeczywistnienia wizji społeczeństwa informacyjnego, realizacji kolejnej utopii. Dobrym przykładem tej ideologii jest amerykański projekt Narodowej Struktury Informacyjnej:

OBIETNICA NARODOWEJ INFRASTRUKTURY INFORMACYJNEJ

Wyobraź sobie, ze masz urządzenie, które łączy w sobie telefon, telewizor, kamerę, i komputer osobisty. Nieważne, dokąd pojedziesz i o której godzinie - twoje dziecko może cię widzieć i rozmawiać z tobą, możesz oglądać powtórkę ostatniego meczu twojej drużyny, możesz wertować najnowsze pozycje w twojej bibliotece albo znaleźć najlepsze ceny w mieście na artykuły spożywcze, meble, ubrania - czegokolwiek chcesz.

    Wyobraź sobie następnie dramatyczna zmianę w twoim życiu, jeśli:

    Myślenie w ten sposób nie jest właściwe jedynie Amerykanom. Podobne dokumenty wyprodukowała Komisja Europejska (tzw. raport Bangemmana http://www.ispo.cec.be/ispo) rząd japoński i wiele innych organizacji. Jest to związane z koniecznością stworzenia nowej, post-nowoczesnej, czy raczej postindustrialnej pozytywnej wizji świata. Wobec zmiany istoty konfliktu przemysłowego, stopniowego eliminowania ,,tradycyjnego'', surowcowo- energochłonnego przemysłu ,,fordowskiego'', nie wymagającego od robotników zajmujących się bezpośrednio produkcją znaczących kwalifikacji, przez przemysł high technology wymagający od wszystkich zaangażowanych w proces produkcyjny wiedzy i umiejętności co najmniej na poziomie szkoły średniej i gotowości ustawicznego dokształcania się. Toffler wręcz pisze o tym, że o ile ziemia, bogactwa naturalne, tania siła robocza są ograniczone to wiedza jest nieograniczona   [47]   , czy może raczej limitowana przez ,,kapitał ludzki'' (aby użyć ,,ekonomicznego'' żargonu ministra Kołodki   [48]   ), oraz system finansowania badań, czy też wzajemne powiązania przemysłu i nauki. Przemysł rozwijany wokół sieci jest zresztą najlepszym przykładem: od samego początku był silnie powiązany z Silicon Valey - lub mówiąc w języku nazw geograficznych Santa Clara Coutny   [49]   - jednej z siedzib amerykańskiej technologii komputerowej, powstałej na bazie Uniwersytetu Stanforda w Palo Alto i rozbudowy ,,parku technologicznego'', czyli promocji badań stosowanych i ułatwieniom dla wszelkiego rodzaju innowacji technologicznych. To właśnie śmiałość w tworzeniu nowych sposobów produkcji, symbioza z uniwersytetami (nie jak w Europie politechnikami a Technical University - przez odwołanie się do tradycji uniwersytetu, do pewnej elastyczności, swobody umysłowej), czy last but not least współpraca z amerykańskim przemysłem zbrojeniowym powodują, że to amerykańska technologia wyznacza kierunki rozwoju. A także elastyczność i gotowość poszukiwania klienta: myślenia nie w kategoriach segmentacji masowego rynku a poszukiwania istniejących a nie wykorzystanych nisz rynkowych, czy nawet pojedynczych odbiorców. Znamienne jest to, jak, niepostrzeżenie znikł z prac Tofflerów, negatywnie zweryfikowany przez praktykę pomysł ,,telepracy'', pracy w domu, z dala od biura, fabryki. Jest on co prawda realizowany, w ten sposób pracuje 7 mln. osób w Stanach Zjednoczonych, (patrz wcześniej)  560 tys. w Wielkiej Brytanii, 215 tys. we Francji i 80 tys. we Włoszech. ,,Telepraca'' nie jest idealnym rozwiązaniem - często wiąże się z nią poczucie izolacji oraz komplikacje w życiu rodzinnym. Pionierzy telepracy często rezygnowali z eksperymentowania i powracali do tradycyjnych metod organizacyjnych   [50]   . Znikły pomysły na tworzenie wirtualnych firm, składających się z pracowników miesiącami się nie widujących. Ulotniły się gdzieś idea dobrowolnej (czyli nie wymuszonej względami ekonomicznymi - brakiem pieniędzy) prosumpcji, jako głównego środka zaspokajania potrzeb materialnych. Wygląda na to, że główni projektanci ,,nowego, wspaniałego świata'' mylili się w kilku istotnych punktach.

    Społeczeństwo informacyjne to w gruncie rzeczy wizja stechnicyzowanego świata - dominacji technologii nad kulturą, czegoś co według Neila Postmana należy do technopolu. Robert Bogulaw   [51]   , a potem inni np. Gerard Raulet   [52]   piszą nawet o tym jak technika komputerowa, high technology umiejscawiają się w tradycji utopijnej, w szukaniu wizji lepszego doskonalszego socjotechnicznie świata. Powstają coraz to nowe możliwości, ekonomiczne i społeczne rozwoju gospodarczego wzrostu dobrobytu, ale za cenę dezintegracji tradycyjnych społeczności zastępowanych przez ,,cyberspace'' czy raczej przez kulturę globalną. Następuje drastyczna zmiana sposobów myślenia, działania, doświadczeń i świadomości. Sieć, komputer, czy może raczej technologie teleinformatyczne na naszych oczach zaczęły zastępować tradycyjne źródła potęgi, dobrobytu. Stają się czymś co Bolter nazwał w pracy Człowiek Turninga. technologią definiującą. Złudne są zapewne twierdzenia Bella czy Lyotarda o neutralności rozwoju technologicznego. Jak każda technologia komputery, masowe błyskawiczne przekazywanie komunikatów zmienia społeczeństwo. Pierwszej ze zmian dokonały ,,gorące"   [53]   , nie wymagające dopełnienia ze strony odbiorcy media. Naruszyły tradycyjną strukturę narracji, przekazu. Wprowadziły do kultury, do kultur, nie spotykaną do tej pory mnogość obrazów, historii. Sensacja, ,,news'' stały się podstawową jednostką informacji, zasadą selekcji. Spowodowało to zmianę rytmu percepcji czasu, dla którego stawanie się przestało istnieć.   [54]   To w początkach telewizji pojawiła się po raz pierwszy wizja ,,globalnej wioski'' czyli społeczeństwa globalnego, o homogenicznej kulturze, braku ograniczeń przestrzennych. Motyw ten wraca, co prawda bocznymi drzwiami, i dziś. Internet jawi się niektórym jako realizacja ,,globalnej wioski". W jakże innej sytuacji. Powszechnie obowiązującym ,,językiem technicznym'' stał się angielski, czy może raczej amerykański, ,,dzięki'' Internetowi możliwa stała się ,,bezpośrednia'' wymiana poglądów, lub przynajmniej komunikatów pomiędzy ludźmi z różnych regionów kraju, z różnych krajów i kontynentów.

    Jeśli przyjmować szeroką definicję komunikacji   [55]   (sformułowaną przez Boudieu) to w sieci można spotkać każdą z można spotkać się z każdą z sytuacji komunikacyjnych. Sytuacja, gdy tak nadawcę jak i odbiorcę cechuje intencja komunikacyjna można spotkać przede wszystkim w poczcie elektronicznej, pozostałe, pseudo-komunikacyjne stany: nieuwagi występującej przede wszystkim przy IRC, i tzw. surfowaniu czyli przygodnemu wędrowaniu po WWW, i przyglądaniu się rozmaitym zasobom, bez określonej intencji i celu, jednostronnej percepcji będącej sytuacją poszukiwania informacji na pożądane tematy, czy też ekspresji polegającej na wygłaszaniu w ramach list dyskusyjnych i Usenetu swoich poglądów, niejako bez oczekiwania na reakcję. Można by nawet stwierdzić, że Internet charakteryzuje się typową dla ,,nowych mediów'' anomią komunikacyjną. Zniesiona została istniejąca dawniej struktura autorytetów. Oczywiście, tworzy się nowa. Czy może raczej jest tworzona przez twórców rozmaitych zestawień, ,,punktów startowych'', usiłujących narzucać nowy porządek, porządek tego co ,,najbardziej wartościowe". Wymaga to wytworzenia nowego rodzaju predyspozycji, kompetencji kulturowej, językowej czy informacyjnej. Zresztą samo używanie języka angielskiego przez rzesze wychowane, socjalizowane na innych wzorcach musi bardzo silnie wpływać na tenże język i kulturę (przy czym za oczywiste przyjmujemy założenie, że język stanowi integralną część kultury jego użytkowników) oraz na kultury ,,gości". Internet staje się więc platformą dla komunikacji międzykulturowej. Być może z poczucia zagrożenia tożsamości etnicznej wzięły się protesty na forum UNESCO, że Internet jest jednym wielkim ,,śmietniskiem ludzkości, terytorium bezprawia"   [56]   . Lecz tak naprawdę ten sam zarzut można podnieść do całej kultury (a zwłaszcza masowej) Zachodu... Prawdą jest również twierdzenie, że sieć narzuca jednostronnie zdominowane środowisko językowe. Narzuca anglosaską wizję świata. I, z racji najlepiej rozwiniętej, infrastruktury daje kolejną szansę rozwiniętym, bogatym. Zwiększa tę przewagę przez fakt, że najlepiej przygotowani do odbioru informacji dostępnej przez sieć są ci którzy od dawna żyją w heterogenicznych, niesłychanie dynamicznym środowisku informacyjnym jakim jest współczesna cywilizacja post-przemysłowa. Pojawiło się przy tym pojęcie rich-info and poor-info society.   [57]   Przy czym mam tu na myśli nie tylko Anglosasów, ale i Skandynawów, Niemców. (wszystkich tych którzy dobrze sobie radzili w prowadzonych na zlecenie OECD badaniach ,,literacy'' - czyli ,,alfabetyzmu funkcjolnalnego'' - w Polsce przeprowadzanych przez zespół pod kierunkiem prof. I. Białeckiego   [58]   ). Od wielu lat, na całym świecie słychać głosy o konieczności reformy szkolnictwa, przystosowaniu go do nowych czasów (choćby Znanieckiego Ludzie teraźniejsi i cywilizacja przyszłości pisana niejako na zamówienie amerykańskich władz szkolnych. I, w większości państw, nic konkretnego, istotnego w tej dziedzinie się nie zmienia, poza wprowadzeniem komputerów rzecz jasna i przemalowywaniem ścian z różowego na żółty i z żółtego na różowy.   [59]   Wynika to przede wszystkim z trwałości struktur myślenia wobec galopującego rozwoju (nie postępu) technologicznego. Co dziwniejsze, przy pobieżnym, potocznym spojrzeniu na kultury młodzieżowe odnosi się wrażenie, że różnica wieku 5-10 lat jest różnicą pokolenia: inny sposób ubierania się, mówienia. Oczywiście widoczność tych różnic może wynikać, z ,,szoku otwarcia na świat'', buntów młodości. Lecz to wyśmienicie ilustruje podstawowy problem naszej, współczesnej cywilizacji: globalność przekazów kulturowych, przy różnorodności nurtów i trendów estetyczno-filozoficznych.

   

Podsumowanie.

    Bez wątpienia Internet już dziś zmienił świat. Niektórzy powiadają, że to właśnie rozwój technologii teleinformatycznej spowodował upadek socjalizmu państwowego w Europie Środkowo-Wschodniej. Narzuconego przez Zachód tempa rozwoju gospodarczego, (i wzrostu dobrobytu) nie wytrzymały reżimy ,,komunistyczne". Popularna w końcu lat siedemdziesiątych teoria konwergencji, wzajemnego zbliżenia się systemów ekonomiczno-politycznych okazała się być trafną: tak w USA, Kanadzie jak i w Europie własność nie jest wyłączną domeną wąskich elit. Powstał tzw. kapitalizm ludowy. Następuje renesans społeczności lokalnych, struktur poziomych. Sporą w tym rolę może mieć Internet jako uniwersalne medium komunikacyjne, swoista publiczna tablica ogłoszeniowa, pozwalająca na kojarzeniu rozmaitych inicjatyw społecznych, wymianę komunikatów, dokumentów. Niebagatelnym zadaniem dla sieci jest znoszenie uprzedzeń, stereotypów dotyczących innych, obcych. Trudniej jest mówić, że ,,wszyscy Niemcy to hitlerowcy'', gdy na co dzień (przy wszystkich ograniczeniach) wymienia się z nimi poglądy. Gdy zaś mówimy o wprowadzanym przez sieć zamęcie umysłowym, chaosie informacyjnym: to nic nowego. Pisano już o tym w latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych.   [60]   I nic poza powiększeniem ilości źródeł informacji się nie zmieniło. Podobnie zresztą podstawowe prace odnoszące się do koncepcji społeczeństwa informacyjnego powstały w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Można by pomyśleć, że od tego czasu nikt, nic nie ma do powiedzenia. Być może raczej, poza programami rządowymi i garstka ,,ekspertów'' bezrefleksyjnie wciela się w życie powstające z każdym dniem coraz to nowe możliwości technologiczne: rozwija się coraz bardziej przepustowe linie przesyłowe, ATM i ISDN. Podobnie do rozwoju nowoczesnego kapitalizmu, czy może raczej podboju indiańskiej Ameryki - żywioł. Nie można pozwolić by specjaliści rozwijali technologię umożliwiającą niemal nieograniczoną kontrolę i nadzór. Konieczny jest społeczny, czy może raczej ,,laicki'' dozór. Nie sposób ignorować powstających struktur społecznych, sieci wymiany. Coraz bardziej istotne staje się przesłanie postmanowskiego technopolu: w obronie ginącej myśli.

    Praca nie spełniła wszystkich założonych celów. Nie udało mi się jasno przestawić w jaki sposób Internet wpłynął na nasze (tutejsze, polskie, życie). Wydaje się, że pokazałem wzajemne powiązania ideologii społeczeństwa informacyjnego i Internetu. Nie udało mi się pokazać ,,wielobarwności'' sieci, jej folkloru, i zmiany postrzegania z uczestnictwa w pewnej alternatywnej wizji społeczeństwa, kontrkulturze, do przekształcenia się Internetu we fragment oficjalnego porządku społecznego, zdominowanego przez wielki biznes. Oczywiście te procesy zachodzą, choć być może nigdy nie osiągną takiego stanu zaawansowania jaki przewiduję.

    Tym niemniej myślę, że pokazałem dlaczego ,,sieciowy'', ,,połączony" świat może stać się interesującym tematem badań dla socjologa.

    Ziemek Borowski


P.S. ktoś kiedyś powiedział, że kluczą sprawą jest stawianie pytań. Odpowiedzi nie zawsze są możliwe, ale pytania należy stawiać.

    Poniżej zarysowałem możliwe zakresy tematyczne badań nad siecią   [61]  :

    Oczywiście lista tematów nie jest zamknięta, ba, spotkałem się z konkretnymi projektami badawczymi próbującymi zgłębiać Internet, daleko głębiej sięgającymi niż powyższe pytania. Jest to jednak, moim zdaniem, pewien minimalny zakres tematyczny, który pozwoliłby odpowiedzieć na pytanie: czym jest sieć? Jaka jest jej społeczna charakterystyka?

   



Warning: include(/home/sw/ziembor/public_html/include/bottomtmpl.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /zmb/internet/index.php on line 9

Warning: include() [function.include]: Failed opening '/home/sw/ziembor/public_html/include/bottomtmpl.php' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php/pear5') in /zmb/internet/index.php on line 9