Monitorowanie wydajności łącza

By JeZZoo on Wrzesień 30th, 2011

Wielokrotnie pojawia się sytuacja, w której chcielibyśmy sprawdzić jak szybkie jest połączenie pomiędzy 2 sieciami lub 2 hostami. Test taki pozwala stwierdzić np. czy nasza sieć działa prawidłowo i nie pojawiają się wąskie gardła, lub możemy zweryfikować jakość łącza dostarczanego … Czytaj dalej »

Architektura i wdrażanie Private Cloud: Jakie mamy opcje z Microsoft

By Kamil Skalski on Wrzesień 30th, 2011

Zapraszam do obejrzenia mojego kolejnego webcastu opublikowanego w ramach Microsoft Edge. Przedstawia różne rodzaje infrastruktury opartej o chmurę, jej zastosowania oraz koncepcje udostępniania wybranych fragmentów jako usługę. Omówione zostaną podstawowe zagadnienia architektoniczne budowy własnej chmury prywatnej w oparciu o produkty firmy Microsoft oraz wykazana zostanie zależności między ich funkcjonalnościami.

Architektura i wdrażanie: Jakie mamy opcje z Microsoft

Windows 2008 R2 Home Edition, czyli… zrób sobie domowego laba na 2008 R2

By Kicekpicek's online place on Wrzesień 30th, 2011

Background

Praktycznie każdy, kto zawodowo zajmuje się informatyką, ma w domu komputer. I to nie “taki sobie”. A wręcz większość “nie jeden”. Ale zajmę się tymi komputerami “nie takimi sobie”.

2… 4… może więcej rdzeni, na dodatek zdublowane przez Hyper Threading. 4 GB RAM to już podstawa (wpis w całości o plemieniu informatyków, dla “zwykłych userów” może się dość różnić). Dysk… Dyski… no i 500GB HDD albo i SSD.

I przychodzi taka osoba do kompa, odpala go i włącza facebooka + Zune’a (albo inny odtwarzacz) + 3 dokumenty w Wordzie I 2 w PDF. W tle kilka serwisów systemowych sobie działa, jakiś antywirus też coś tam robi, ale… reszta kompa się nudzi. Jak bardzo? Najprościej będzie mi to zobrazować:

Tyle było wykorzystania zasobów w momencie pisania tego bloga. RAM zajęty głównie przez kartę graficzną, procek obsługą kompresji czegoś tam a reszta zasobów? Nuuudaaaa…

Nie, nie programuję. Ale zasymulowałem sobie środowisko programistyczne – odpaliłem Visual Studio Ultimate, jakieś 2 czy 3 programiki z neta i tych zasobów wcale więcej nie zajęły.

Do czego piję?

Komputer informatyka w większości się nudzi i grzeje niepotrzebnie.

Skoro tak, co zrobić?

Zainstalować sobie środowisko wirtualizacji. I uruchomić 2-3 systemy do testów. Programistom chyba niekoniecznie jest to potrzebne, ale… też się może przydać. Czemu?

1. Instalując środowisko programistyczne w maszynie wirtualnej mamy “czystszy” i szybciej działający system hosta.

2. Dużo prościej wykonać backup całego systemu.

3. Możemy zrobić sobie snapshota przed istalacją np. Service Pack-a do Visual Studio.

4. Restart maszyny wirtualnej nie wpływa na pracę hosta.

5. Bez hibernacji i usypiania mamy cały czas otwarty projekt na maszynie wirtualnej. W momencie restartu hosta maszyna też będzie gotowa od razu… I nie tracimy pracy w niej wykonanej!

6. Możemy bez problemu uruchomić na raz kilka bardzo podobnych do siebie systemów z małymi lub większymi zmianami pomiędzy nimi, by zobaczyć “co i jak” działa w różnych warunkach.

Jest jedno ewidentne “przeciw”, ale nie dotyczy wszystkich programistów – nie każde środowisko wirtualizacji pozwala na natywne przekazanie portu USB. Ale czasem da się to obejść.

No to lecimy.

Co będzie potrzebne?

Po pierwsze – musimy mieć komputer. Procek 64-bitowy, wspierający wirtualizację i DEP. Fajnie jak będzie też wspierał dodatki do wirtualizacji – np. przekazywanie instrukcji I/O bezpośrednio do sprzętu (dla Intela to VT-d). RAM… 4GB przy wirtualizacji to podstawa, 8 GB to już spokojnie wystarczająca ilość do większości zastosowań. Więcej – swobodniej.

Więcej o tym, jak wybrać takiego kompa, można znaleźć na WSS.pl

Mamy kompa. Idziemy dalej

System. Windows 2008 R2. Czemu? Bo to “serwerowa wersja” Windows 7. Stabilny, modularny, nowy (jeszcze, póki co). Ma także Hyper-V 2.0, czyli hypervisor, który będzie nam potrzebny. Czemu akurat ten? Bo jest oficjalnie wspierany przez MS, bo jest naturalnym modułem Windows Server 2008 R2 i jeszcze parę innych. Być może VirtualBox pozwala na więcej a VMware jest prostszy w obsłudze, ale… Hyper-V też pozwala na bardzo wiele. Nawet w prywatnym labie.

Nie jesteś przekonany? TESTuj :)

Zarówno Windows 7 jak i jego “serwerowa” wersja – 2008 R2 pozwalają na instalację na partycji w pliku VHD. Co ciekawe, nawet na tak zainstalowanym systemie 2008 R2, można uruchomić rolę Hyper-V :)

Zatem nie trzeba formatować dysku czy nagle przenosić danych, by zorganizować sobie partycję dla nowego systemu. Wystarczy trochę miejsca na stworzenie pliku VHD. A później… Instalacja jest prosta. Aby nie powielać, odsyłam do poradnika na ten temat – wpisu na blogu Karola Stilgera.

Tej teorii na dziś wystarczy. Kolejne kroki – w kolejnych wpisach, wkrótce :)

Microsoft wspiera studentów i uczniów: trwa kampania „Wyprawka po Office”

By host-up on Wrzesień 28th, 2011

Od zeszłego tygodnia trwa kampania  „Wyprawka po Office”, przygotowana na zlecenie firmy Microsoft przez warszawski oddział agencji Saatchi & Saatchi Digital. Kampanii towarzyszy konkurs skierowany do studentów oraz rodziców dzieci w wieku szkolnym i akademickim, którzy chcą nabyć pakiet Microsoft Office 2010 w wersji dla użytkowników domowych i uczniów. photo credit: Pink Sherbet Photography „Zdajemy […]

Instalacja Active Directory na Windows Server 2008

By soisk on Wrzesień 28th, 2011

Usługa Active Directory w serwerach z rodziny Microsoft odpowiedzialna jest za autentykacje użytkowników i komputerów w domenie, zarządzanie i wdrażanie zasad grup oraz kontrolę dostępu do zasobów sieciowych. Poniższy artykuł ma na celu przybliżenie procesu instalacji usługi AD w systemie Windows Server 2008

Windows 8 Developer Preview do pobrania z MSDN

By Krzysiek on Wrzesień 28th, 2011

Od pewnego czasu na stronie Windows Dev Center jest dostępny do ściągnięcia Windows 8 Developer Preview

Windows Developer Preview with developer tools English, 64-bit (x64) – DOWNLOAD (4.8 GB)

  • 64-bit Windows Developer Preview
  • Windows SDK for Metro style apps
  • Microsoft Visual Studio 11 Express for Windows Developer Preview
  • Microsoft Expression Blend 5 Developer Preview
  • 28 Metro style apps including the BUILD Conference app

 

Windows Developer Preview English, 64-bit (x64) – DOWNLOAD (3.6 GB)

  • Includes a disk image file (.iso) to install the Windows Developer Preview and Metro style apps on a 64-bit PC.

 

Windows Developer Preview English, 32-bit (x86) – DOWNLOAD (2.8 GB)

  • Includes a disk image file (.iso) to install the Windows Developer Preview and Metro style apps on a 32-bit PC.

 

Wymagania systemowe:

 

  • 1 gigahertz (GHz) or faster 32-bit (x86) or 64-bit (x64) processor
  • 1 gigabyte (GB) RAM (32-bit) or 2 GB RAM (64-bit)
  • 16 GB available hard disk space (32-bit) or 20 GB (64-bit)
  • DirectX 9 graphics device with WDDM 1.0 or higher driver
  • Taking advantage of touch input requires a screen that supports multi-touch
  • To run Metro style Apps, you need a screen resolution of 1024 X 768 or greater

[PL] SQL Server MVP Deep Dives vol. 2 już jest!

By Pawel Potasinski on Wrzesień 27th, 2011

Miło mi poinformować, że wydawnictwo Manning rozpoczęło przyjmowanie zamówień na książkę SQL Server MVP Deep Dives vo. 2, której jestem współautorem. Oficjalna premiera książki będzie miała miejsce w Redmond w czasie konferencji PASS Summit 2011. Dla osób, które nie zetknęły się z pierwszą częścią książki – SQL Server MVP Deep Dives to książka pisana przez specjalistów zajmujących się systemem SQL Server. Większość autorów to ludzie nagrodzeni przez firmę Microsoft tytułem Microsoft Most Valuable Professional. Cały dochód ze sprzedaży idzie na cel charytatywny, w przypadku drugiej odsłony książki – na organizację Operation Smile zajmującą się operowaniem rozszczepów podniebienia u dzieci. To dla mnie wielki zaszczyt być częścią tego przedsięwzięcia i szczytnej idei, jaką jest wspieranie organizacji niosących pomoc dzieciom na całym świecie. Cena książki to 47,99 dolarów US za wersję elektroniczną lub 59,99 dolarów US za wersję drukowaną. Książkę polecam każdemu, kto interesuje się zagadnieniami związanymi z SQL Serverem lub po prostu ma ochotę i środki by wesprzeć szczytny cel tego wydawnictwa.

Single Instance Storage w Windows Server

By TechNet Polska on Wrzesień 27th, 2011

Single Instance Storage jest windowsową nazwą tego, co ogólniej znane jest jako deduplikacja pamięci masowej. Specjaliście obie nazwy coś powiedzą, podczas gdy ktoś z zewnątrz światka IT pewnie ani jednego ani drugiego określenia nie zrozumie. Tymczasem, idea jest bardzo prosta: Skoro użytkownik A ma w swoim katalogu domowym zdjęcia z imprezy integracyjnej a użytkownik B też był na tej imprezie, więc też ma te same zdjęcia, to może by tak, zamiast trzymać zestaw identycznych plików, przechować tylko informację o nich, a powtarzającą się część wspólną – tylko raz? W oczywisty sposób skomplikuje to metodę składowania danych, ale w zamian pozwoli zaoszczędzić sporo miejsca. W rzeczywistych środowiskach, okazać się może, że realne oszczędności sięgają 40%, więc gra toczy się o niemałą stawkę.

Jak to zrobić w praktyce? Nie jest to trywialne, ale i nie jakieś strasznie skomplikowane. Wystarczy użyć Windows Storage Server. Problem jednak w tym, że jest to produkt dostępny jako OEM, co oznacza, że kupuje się gotowy serwer z taką funkcjonalnością. Czyli w praktyce niemożliwe jest legalne podejście na zasadzie: "to ja to dzisiaj dla swojej firmy włączę na starym serwerze, na którym kończy mi się miejsce". Teoretycznie można to zrobić przy pomocy pakietu KB976833, ale to nie jest droga, którą Microsoft popiera.

Zakładam więc, że mamy już Windows Storage Server 2008R2 i to o takim systemie dalej piszę.

Na początek wspomnieć trzeba o ograniczeniach. Przede wszystkim, SIS wymaga aby:

  • Deduplikowany dysk był dyskiem lokalnym (nie sieciowym),
  • Deduplikowany dysk był sformatowany jako NTFS,
  • Deduplikowany dysk nie był dyskiem systemowym (boot volume ani system volume),
  • Istniało nie więcej niż 6 deduplikowanych dysków w jednym systemie.

Ostatnie wymaganie jest dość dziwne, ale takie właśnie zostało zaszyte w mechanizmach SIS i nie ma praktycznie żadnej metody zwiększenia tej wartości.

Tak naprawdę, deduplikacja musi opierać się na dwóch oddzielnych procesach:

  • Deduplikacji – czyli poszukiwaniu powtarzającej się informacji i przekształcaniu jej na postać z pojedynczym przechowywaniem danych.
  • Dostarczaniu plików użytkownikom. Mimo, że zabraliśmy im prawdziwe dane i zeskładowaliśmy je w jednym egzemplarzu, to gdy poproszą o swój plik – powinni go dostać i najlepiej, żeby nic nie wiedzieli, że cośtam w tle się z nim działo.

Skupmy się na pierwszym procesie. Deduplikacją zajmuje się groveler. Jest to specjalny serwis systemowy, który "przeczesuje" dyski w poszukiwaniu powtarzających się danych. Dlatego, do poprawnego działania wymaga, aby działał serwis systemowy, w którym groveler został zaimplementowany. Jak można się domyśleć, nazwa serwisu to Groveler.

Bez grovelera, żaden plik nie zostanie zdeduplikowany. Groveler "budzi się" co jakiś czas i plik po pliku sprawdza:

Czy plik nie jest zbyt mały. Zbyt małych plików nie opłaca się deduplikować, bo dane o sposobie ich odzyskania zajmą więcej miejsca niż wyniosą korzyści ze zwolnienia przez pliki miejsca na dysku.

  • Jaka jest suma kontrolna pliku.
  • Czy w bazie grovelera istnieje już wpis dla pliku o takiej samej wielkości, sumie kontrolnej i atrybutach.
  • Czy oryginał pliku, który teoretycznie się powtarza (został znaleziony w bazie danych) daje się normalnie odczytać
  • Czy pliki faktycznie (bajt po bajcie) są identyczne.

Jeżeli kandydat do deduplikacji zostanie zweryfikowany pozytywnie, aktualizowany jest dla niego wpis w bazie danych i sam plik faktycznie zostaje poddany deduplikacji i przeniesiony do folderu \SIS Common Store. Zamiast pliku, w oryginalnym miejscu zostaje tylko link do niego, dla systemu w praktyce od pliku nieodróżnialny. Oczywiście cały proces mądrze zabezpieczony jest na przykład przed zmianami w plikach podczas ich deduplikacji i innymi podobnymi, potencjalnie niebezpiecznymi zjawiskami. Jak wspomniano wcześniej, pliki przechowywane są w specjalnym folderze (oddzielnie dla każdego dysku). Każdy plik dostaje nową nazwę (GUID) z rozszerzeniem *.sis a poza samymi plikami, w folderze SIS przechowywana jest baza danych.

Oczywiście, praca grovelera może być zarządzana przez administratora. Służy do tego do��ć wygodne narzędzie sisadmin. Narzędzie to pozwala między innymi na:

  • Włączenie i wyłączenie grovelera (/e, /d). Oczywiście wyłączony groveler oznacza tylko, że żadne nowe pliki nie są w systemie deduplikowane. Pliki już przetworzone działają bez zarzutu.
  • Aktywacja grovelera dla zadanego dysku (/i). Zakładany jest folder SIS i od tej pory pliki na tym dysku są skanowane.
  • Odwrócenie działania grovelera (/u). Wszystkie zdeduplikowane pliki przywracane są na ich właściwe miejsce a sam groveler jest wyłączany.
  • Przełączenie grovelera w tryb foreground (/f – szybszy i zużywający więcej zasobów) lub background (/b – domyślny, wolniejszy, ale mniej obciążający serwer).
  • Wyświetlenie statystyk grovelera (/v), w tym zaoszczędzonego faktycznie miejsca.
  • Wyświetlenie informacji o wszystkich plikach (/l) albo o konkretnym pliku (/s).
  • Wymuszone przeskanowanie wszystkich plików na dysku (/r).
  • Przywrócenie folderowi SIS domyślnych uprawnień. Wprawdzie ta funkcjonalność nie jest udokumentowana, ale jest dostępna przy użyciu parametru /a.

Po włączeniu grovelera można spróbować skopiować kilkukrotnie jeden plik do różnych folderów albo do plików o różnych nazwach.

Sisadmin /v pokaże, że zostało to wykryte:

A sisadmin /l powie dokładnie co i jak zostało zdeduplikowane:

Oczywiście plik o wdzięcznej nazwie adb1edf7-e904-11e0-be55-000c298704ed.sis faktycznie istnieje w ukrytym folderze SIS:

Aby użytkownik mógł nadal "normalnie" widzieć zdeduplikowane pliki, do systemu dodawany jest specjalny sterownik sisss.sys, który przechwytuje odwołania do plików i kieruje je do danych leżących w SIS Common Store.

I wszystko działa. Osoby mające dostęp do subskrypcji TechNet zachęcam do skorzystania z dostępnych tam zasobów, dzięki którym Windows Storage Server (lub jego kawałki) można sobie zainstalować na testowym serwerze Windows Server 2008 R2.

Autor: Grzegorz Tworek [MVP]

StepShot–tylko dziś zgarnij za darmo

By Robert Stuczynski - Noise on Wrzesień 26th, 2011

Mówią że jeden obraz wart jest tysiąca słów. Myślę że jest to ważne szczególnie w dobie Internetu. Tu dogadanie się 2 stron graniczy czasem z cudem. Ten właśnie obraz może nam znacząco pomóc. A by “złapać” ten obraz może nam pomóc bardzo fajna aplikacja StepShot która jest w dzisiejszej bezpłatnej ofercie portalu http://www.giveawayoftheday.com/stepshot/.

Program to prosty ale bardzo funkcjonalny edytor snapshotów. Program przechwytuje obrazy automatycznie lub manualnie w zależności od naszych upodobań. Można dodać notatki oraz inne symbole pomocnicze.

Wynik można w prosty sposób przesłać z programu do: ImageShack, Dropbox, FTP, emial. Można oczywiście zapisać jako PDF, RTF, HTML, IMG.

Bardzo ważne jest to by zmienić skróty klawiaturowe gdyż będziemy mieli problemu z polskimi czcionkami.

Gorąco polecam szczególnie ze dziś jest dostępny całkowicie za darmo!

Konferencja PreMTS i moja sesja o “Hybrid Deployment of Office 365 Messaging”

By piotrpawlik on Wrzesień 25th, 2011

Największa konferencja techniczna  w Polsce, czyli Microsoft Technology Summit 2011 (MTS) zbliża się wielkimi krokami http://www.mtskonferencja.pl/, ale dzień przed konferencją (17 października 2011 w siedzibie Microsoft, Warszawa) odbędzie się wydarzenie zorganizowane przez społeczność IT o nazwie PreMTS. Udział w konfie jest bezpłatny, a rejestracja jest możliwa przez stronę http://www.timeforsharepoint.pl/registration.aspx. Szczegółowa agenda spotkania dostępna jest na stronie http://www.timeforsharepoint.pl/Agenda.html.

Podczas PreMTS będę prowadził sesję “Hybrid Deployment of Microsoft Office 365 Messaging”, czyli wprowadzenie do tematu migracji w stronę chmury “Exchange Online” oraz współistnienia architektury hybrydowej “pierwsza część kont po stronie Exchange Online, a druga część po stronie Exchange Server 2010 w serwerowni firmowej”. Podczas projektowania takiej architektury jest wiele aspektów do rozważenia, o czym będę chciał podyskutować” oraz odkryć mroczne strony Exchange Online .

Oprócz mnie pojawią się takie znakomitości jak: Łukasz Grala, Paweł Wróbel, Tomasz Onyszko, Michał Gołda, Daniel Stefaniak i Miha Kralj. Serdecznie zapraszamy do rejestracji na wydarzenie.

 

PowerShell – efektywnie(j), część 1.

By Bartek Bielawski on Wrzesień 24th, 2011

Wszystkie narzędzia używane przez człowieka mają swoje ograniczenia. Wkręt można wbić młotkiem, ale śrubokręt zwykle daje lepszy rezultat. Tak samo naturalnie jest z PowerShellem: można walić nim jak młotem, można subtelnie trafiać idealnie w problem. W tej serii postaram się opisać to, co moim zdaniem może pracę w PowerShellu usprawnić, uprościć i dostosować do poziomu, na którym obecnie pracujemy.

Wyróżniłbym dwa skrajne poziomy, wraz z pewnym obszarem pośrednim:

Innymi zasadami kierowałbym się w każdym z tych obszarów. Dlaczego? Bo życie należy sobie ułatwiać. Na początek postaram się w skrócie przedstawić różnice pomiędzy oboma trybami (tryb pośredni pozostawię sobie na deser) a następnie zagłębie się w to, co moim zdaniem może uczynić pracę na obu poziomach bardziej efektywną, czasem również efektówną.

Aliasy

Pracując interaktywnie korzystamy z aliasów: po to zostały stworzone. W skrypcie – każdy alias to potencjalne źródło problemów, błędów i dodatkowo – element pogarszający czytelność skryptu. Przykład z życia wzięty: doskonały moduł ShowUI w jednym z przykładowych skryptów korzysta z aliasu “ps”. Długo musiałem dochodzić do tego, czemu ten konkretny przykład u mnie nie działał. Przyczyna? Usuwam w profilu w/w alias, mam dysk PS:, do niego odpowiednią funkcję, która działa podobnie do a:, c:, d: – alias mi uniemożliwiał szybkie dopełnianie nazwy tabem, więc go usunąłem. Skrypt, mimo że napisany poprawnie, stracił swą funkcjonalność.

Pisałem o czytelności… Dla początkującego użytkownika PowerShella taki kod będzie mało czytelny…:

h|?{$_.Id-gt5}|%{
$_.CommandLine-replace'^.(\w+)','$1'}

Przykładów dowodzących zasadności używania aliasów w shellu jest pewnie jeszcze więcej. Wystarczy porównać:

# Z aliasami...
ls -r -fo -ea 0 -fi *.ps1            

# I bez.  
Get-ChildItem -Recurse -Force `
-ErrorAction SilentlyContinue -Filter *.ps1

Aliasy są też bardzo przydatne, jeśli używacie czasem narzędzi nie przesiadujących w Waszej ścieżce: można albo dodać kolejny folder do $env:PATH, albo stworzyć alias, który będzie uruchamiał potrzebne narzędzie.

Profile

Pracując interaktywnie bez profilu tracimy czas – wiele funkcji i narzędzi definiujemy za każdym razem, zamiast zapisać je raz i później po prostu używać. Profil może za nas załadować wtyczki i moduły, może dodać wykorzystywane przez nas często zmienne, stworzyć dyski – możliwości jest bardzo wiele.

Skrypty dla odmiany powinny być kompletnie niezależne od profilu. Skrypt, jeśli jest napisany z głową, powinien sprawdzić czy wszystkie niezbędne do jego działania elementy są już w środowisku. Do testów najlepiej użyć możliwości, jakie daje powershell.exe – ma on parametr –noprofile, który świetnie nadaje się do uruchamiania “środowiska testowego” dla skryptów.

Host i UAC

Pracując interaktywnie korzystajmy raczej z hosta, który daje nam największy komfort. Dobrze poświęcić nieco czasu, “sprawdzić” dostępne opcje – w tym również opcje komercyjne (na ogół dostępne są wersje trial). Nie ma rozwiązania idealnego dla wszystkich, dlatego najlepiej “posmakować” dostępnych opcji i wybrać taką, w której będziemy się czuć najlepiej. Dodatkowo warto rozważyć ustawienie wybranego hosta tak, by uruchamiał się z “odpowiednimi” uprawnieniami. Osobiście uważam UAC za świetny wynalazek, nawet na serwerach go nie wyłączam. Ale póki PowerShell nie ma możliwości w prosty sposób “przeskoczyć” na wyższy poziom w trakcie pracy – wolę go od razu na tym wyższym poziomie uruchamiać.

Skrypty dla odmiany powinny “umieć się zachować”. Naturalnie, są takie, których użycie w innym hoście niż ten, w którym go tworzono, po prostu nie ma sensu. Ale jeśli skrypt nie jest z hostem bezpośrednio “powiązany” – dajmy użytkownikowi wybór. To oznacza, że powinniśmy przetestować nasz skrypt w kilku hostach, absolutne moim zdaniem minimum to PowerShell.exe i PowerShell ISE. Jeśli zaś chodzi o UAC – skrypt powinien wiedzieć, co będzie mu potrzebne. Powinien uprawnienia sprawdzić. I jeśli mu czegoś brakuje – uprzedzić użytkownika zanim spróbuje coś zmodyfikować.

Formalizm

Pracując interaktywnie tworzymy czasem krótkie funkcje, bloki skryptu, tymczasowe narzędzia. Ponieważ stworzyliśmy je przed chwilką – nie ma sensu ich dokumentować. Get-Help raczej na nich nie użyjemy. Nie ma też raczej powodu nadmiernie rozbudowywać blok przyjmujący parametry – wszelkie walidacje nie mają większego sensu, wiemy jak wygląda nasza funkcja, więc znamy jej ograniczenia, wiemy z jakimi założeniami została stworzona.

Skrypt dla odmiany powinien być dobrze udokumentowany. Korzystajmy z tego wszystkiego, co daje nam środowisko: pomoc w komentarzach, walidacja parametrów, zmienne z usztywnionymi typami, informacje typu warning, debug, verbose – to wszystko ułatwi nam modyfikowanie skryptu w przyszłości i używanie go bez konieczności otwierania go w edytorze za każdym razem. Koszt takiej operacji w wypadku skryptów używanych od czasu do czasu szybko się zwróci. A ewentualna rozbudowa o dodatkowe funkcje nie przyprawi nas o ból głowy.

Co dalej?

Ten wpis zaczyna pewien cykl. Dalej zagłębię się nieco bardziej w obu skrajnościach, na koniec zaś postaram się napisać, jak w prosty sposób można “przeskoczyć” z poziomu interaktywnego do skryptowego. Druga część będzie w całości poświęcona pracy interaktywnej w PowerShellu.

Wizyta w ESET HQ, premiera na żywo i… zgubiony iPad

By Docent on Wrzesień 23rd, 2011

Nareszcie znalazłem chwilę, by podzielić się kilkoma ciekawostkami z niedawnej wizyty w centrali firmy ESET. dobrychprogramy już drugi raz otrzymały zaproszenie na bardzo kameralne spotkanie dziennikarzy wybranych polskich redakcji (poprzednie odbyło się w 2009 roku), ale ja sam miałem przyjemność zjawić się w Bratysławie po raz pierwszy.

Nawet gdybym wcześniej nie wiedział, że ESET to firma…

MVA i pierwszy polski kurs!

By Kamil Skalski on Wrzesień 22nd, 2011

Miło mi poinformować, że na Microsoft Virtual Academy czyli szkoleniowym portalu online dla  specjalistów technologii Microsoft został opublikowany pierwszy polskojęzyczny kurs – razem z Markiem przygotowaliśmy dla Was „Wprowadzenie do Chmury Prywatnej”, a już niedługo zaprezentujemy kolejne informacje z zakresu Private Cloud.

Zapraszam do zapoznania się z jego zawartością, poniżej krótki opis kursu na portalu WSS.pl.

„Kurs rozpoczyna się od modułu przedstawiającego podstawowe pojęcia z wiązane z infrastrukturą IT opartą o chmury oraz podane zostały główne komponenty z jakich składa się Microsoft Private Cloud.

W kolejnych modułach omówione zostały główne komponenty takie jak środowisko Hyper-V Server, klastry wysokiej dostępności i  komponenty zarządzające chmurą. Uczestnik kursu dzięki demonstracji praktycznej, ma możliwość zapoznania się z ideą zarządzania infrastrukturą Private Cloud za  pośrednictwem Microsoft Self-Service Portal 2.0. Ostatni moduł kursu omawia zasady projektowania infrastruktury Microsoft Private Cloud.”

Rodzina System Center: Przegląd produktów

By Joanna Subik on Wrzesień 22nd, 2011

Na portalu TechNet ukazała się pierwsza część serii artykułów o rodzinie System Center. Będzie ona dotyczyła przeglądu produktów wchodzących w jej skład a także zastosowania niniejszych produktów w przedsiębiorstwie.

Drogi Czytelniku, wyobraź sobie sytuację, w której jesteś osobą odpowiedzialną za utrzymanie infrastruktury IT w swojej firmie. Nieważne, na jakim poziomie: administratora, który nią zarządza, managera, który podejmuje określone decyzje biznesowe, czy też konsultanta, którego poproszono o wykonanie ekspertyzy i pomoc w wyborze optymalnego rozwiązania, które ma pomóc w usprawnieniu i zarządzaniu firmowym IT. Kiedy zdarza mi się prowadzić szkolenie z produktów System Center (…)

Więcej …

Życzę miłej lektury!

VMware new limits

By kaarol on Wrzesień 22nd, 2011

Kilka tygodni temu VMware wypuścił na rynek nową wersję vSphere 5.0. Jak to zwykle bywa trzeba się będzie uaktualnić w kwestii certyfikacji. Continue Reading